Kiedy w środku dnia szukasz wytchnienia, kiedy świat wali się na ciebie ciężarem informacji, kiedy szukasz ucieczki i wytchnienia, załóż słuchawki. Włącz najnowszy album Equador – Bones Of Man i daj się uwieść delikatnym brzmieniom, sączącym się do ucha.

To jedno z moich piękniejszych muzycznych odkryć mijającego roku. Odkryć, które przy kolejnych prezentacjach na antenie radiowej, zyskuje kolejnych fanów. Za każdym razem dostaje wiadomości: co to takie piękne?

Tym razem nie był to okładkowy impuls, jak to czasem bywa w moim przypadku. Przypadkowe kliknięcie na teledysk, który wyglądał bardziej jak lyric video. Nie zwracałem uwagę na jego treść, zajęty dalszym googlaniem. Muzyka snuła się w tle. Jej nagły brak sprawił, że postanowiłem posłuchać raz jeszcze. Nagle Blood wlał się swoją niepokojącą słodyczą i zostawił niedosyt. Oszczędne, ascetyczne brzmienie, spokojny wokalny dwugłos i jakaś oniryczna zaduma sprawiła, że chciałem jeszcze.

Wpisanie nazwy Equador w przeglądarkę sprawiło, że poznałem wiele nieznanych piosenek z Ameryki Południowej, łącznie z podsumowaniem najlepszych utworów mijającego roku. To nie było jednak to, czego szukałem. Wreszcie wpadłem na soundcloud, dobre miejsce świeżych brzmień i zapętliłem się między kolejnymi kawałkami.

Krok po kroku sklejałem informacje. Equador to projekt Henry‚ego Binnsa i Bo Bruce. Ten pierwszy to jedna druga kultowego, dla wielu, projektu Zero 7. Ta druga to finalistka programu The Voice UK. Dziewczyna posiadająca doskonałe warunki wokalne, czego dowodem jest ciepło przyjęta, debiutancka płyta Before I Sleep.

Henry spotkał Bo podczas nagrywania materiału na krążek, którego był producentem. Wypełniony piszącymi gwiazdami (Danny O’Donoghue – The Script, Sia Fuller, Johnny McDaid – Snow Patrol, Greg Kurstin) album wskoczył na dziesiąte miejsce brytyjskiej listy przebojów. Spora porcja miłego popu dopełniła oddziaływania telewizyjnego show. Bo wyśpiewuje wszystkie utwory doskonale, wykorzystując wszystkie atuty swojego głosu. Jak dla mnie zbyt mocno i zbyt oczywiście.

Pan Zero 7 musiał jednak dostrzec potencjał, podczas pracy w studio i postanowił oszlifować diament. Powstały piękne, intymne kompozycje, a Bo cofnęła się o krok ze swoją wokalną mocą, czego efektem są czarujące piosenki, wypełniające album. Powstała przepiękna harmonia, między szeptanym, nieśmiałym, lekko zmęczonym głosem, a oszczędnymi i nienachalnie rozpychającymi się, genialnymi melodiami. Wygląda na to, że w przypadku Bruce 50% daje więcej emocji niż 100% jej głosu. Czasem cisza krzyczy mocniej i dosadniej niż wrzask.

I tak bez większej medialnej pompy, gdzieś na peryferiach świata pojawiła się zjawiskowa porcja muzyki, która powoli zdobywa uznanie.

Equador – Bones Of Man to wielki niedosyt. Tylko dziewięć kawałków, które niespodziewanie generują tęsknotę za ulotnymi, niczym mgła, refrenami. Pięknymi brzmieniami i przestrzennymi dźwiękami, które zagoszczą w waszych muzycznych sercach na długo. Po prostu można zatopić się bez końca.

Equdaor - Bones Of Man1. Bones of Man
2. Avalon
3. Symmetry
4. Blood
5. Thin Air
6. Winter
7. Into Far
8. No End
9. For Always

 

 

Equador Facebook
Equador Twitter

 

Autor - Bisior

Na co dzień gada i gra na antenie MUZO.FM Czasem kiedy nie gada lubi coś napisać :).

Sprawdź inne artykuły Bisior