Obdarzony anielskim głosem, mężczyzna o twarzy wiecznego dziecka, wokalista kultowego dla wielu zespołu Keane, Tom Chaplin, wydaje swoją solową płytę. Słodko, gorzki album, z chwilami zbyt dużą ilością lukrowej polewy.

Kto by pomyślał, że ten wieczny chłopiec, ulubieniec kobiet i mediów, od lat walczył z własnymi demonami. Tom Chaplin zmagał się z uzależnieniem od narkotyków, z różnym skutkiem. Jego nałóg pogłębił się podczas prac nad płytą, aż do pewnej nocy rok temu. Muzyk sam wspomina: czułem, że umieram, walcząc o każdy oddech. Ta noc to był impuls, który sprawił, że Chaplin zmienił swoje życie o sto osiemdziesiąt stopni. Zapisem tych zmagań jest chyba najsmutniejszy i najbardziej przejmujący utwór Worthless Words.

Tom Chaplin The Wave. Na solowy krążek wokalisty Keane trzeba patrzeć w dwojaki sposób. Po pierwsze to zapis jego walki z nałogiem, historia wychodzenia z kryzysu, pamiętnik zmagań z życiem i historia miłości i przyjaźni, jaką spotkał podczas swojej podróży do normalności. Z drugiej, to próba wyjścia z cienia swojego przyjaciela z zespołu Tima Rice-Oxleya, niekwestionowanego lidera grupy i głównego kompozytora wszystkich piosenek Keane, które przez lata wyśpiewywał Chaplin.




Z pomocą przybył Matt Hales, znany bardziej pod pseudonimem Aqualung, autor wielu przebojów i doskonały producent. Do ekipy pracującej w studio dołączył także, znany z ekipy Wolf Gang, Max McElligott. Efektem spotkania muzyków jest jedenaście piosenek, które z pewnością spodobają się fanom Keane.

Chaplin nie odbiega stylistycznie od tego, do czego przyzwyczaił nas jego macierzysty zespół. Popowe piosenki, eksplodują mocnymi refrenami, ukazując pełnie możliwości wokalnych Toma. Jego anielski głos szybuje wysoko (Hardened Heart, Still Waiting, I Remeber You), aby po chwili uwodzić nas nostalgicznym szeptem (Worthless Words, Solid Gold)

Jedyny zarzut jaki mógłbym uczynić, to pewnego rodzaju brzmieniowa monotonność. Wszystkie piosenki są przepięknie wypolerowane, niczym lukrowane guziczki Ciastka i chwilami ma się wrażenie przesytu słodyczą dźwiękową, która sączy się z głośników.

Z nową płytą Chaplina jest więc jak z jedzeniem przepysznego tortu. Przyjęcie zbyt wielu kawałków na raz może doprowadzić do lekkich mdłości, chociaż znam osoby, które potrafią poradzić sobie z kilkoma porcjami :). Zabrakło płytowego rozbijacza. Przełamania stoickiej zadumy, jednym mocniejszym riffem, szalonym pomysłem aranżacyjnym. The Wave pojawiła się w dobrym momencie, jesienna smuta za oknem doskonale współgrać będzie z piosenkami z płyty.

Jeśli będziecie słuchać całej płyty Tom Chaplin The Wave, to warto pokusić się o wersję z dodatkowymi piosenkami, ponieważ pojawiają się tam takie perełki, jak przebojowy Better Way czy przejmujący Cheating Death.

tom-chaplin-the-wave

Tom Chaplin The Wave
01. Still Waiting
02. Hardened Heart
03. The River
04. Worthless Words
05. I Remember You
06. Bring The Rain
07. Hold On To Our Love
08. Quicksand
09. Solid Gold
10. See It So Clear
11. The Wave
12. Better Way (bonus track)
13. Turning Back (bonus track)
14. Love Wins (bonus track)
15. Cheating Death (bonus track)
16. Bound Together (bonus track)

 



Autor - Bisior

Na co dzień gada i gra na antenie MUZO.FM Czasem kiedy nie gada lubi coś napisać :).

Sprawdź inne artykuły Bisior