Od sprzątania po ściąganie podatków – od takich prac zaczynały gwiazdy muzyki. Nie każdy od razu nagrał światowy hit, a z czegoś trzeba przecież żyć. Jakie są dawne zawody gwiazd, co robili kiedyś Eddie Vedder z Pearl Jam, Sting i muzycy Kings Of Leon?

Jeśli sądzicie, że Sting od zawsze po prostu gra, to możecie się nieźle zdziwić. Jeszcze jako Gordon Matthew Sumner przyszły gwiazdor był nauczycielem. Ale to nie wszystko, bo Sting kierował też miejskim autobusem i miał robotę, której sama nazwa budzi grozę: poborca podatkowy. Sam muzyk przyznał później, że była to straszna praca, bo egzekwowanie długów, delikatnie mówiąc, nie należy do najprzyjemniejszych zajęć świata.

Brudną, ale tym razem dosłownie, robotę, wykonywał Chris Cornell. Muzykowi zdarzyło się pracować w restauracji, asystował kucharzowi, ale bywało też, że zarabiał na zmywaku. Najbardziej „barwna” była jednak praca na targu rybnym, gdzie Chris patroszył łososie i makrele.

Podobnie krwawe doświadczenia ma Ozzy Osbourne, któremu zdarzyło się pracować… w rzeźni, przy uboju krów. Nie wiadomo, czy to po tych doświadczeniach, ale wiele lat później Ozzy przeszedł na wegetarianizm. Muzyk jest jednak człowiekiem wielu talentów, więc w CV może wpisać też pracę na budowie oraz bycie pomocnikiem hydraulika. Najwięcej wspólnego z karierą na scenie miała dla Ozzy’ego praca w fabryce samochodów, przy strojeniu klaksonów. Tak, to prawdziwe stanowisko.



Muzycy Kings Of Leon co prawda dość wcześnie zaczęli grać, ale zanim stali się gwiazdami rocka dorabiali przy malowaniu domów. Jak sami kiedyś stwierdzili, gdyby nie sukces, pewnie do dzisiaj by się tym zajmowali, a warto dodać, że nie była to robota ich marzeń.

„Jaki rozmiar podać?” – to pytanie często zadawali klientom Chris Urbanowicz i Ed Lay, czyli ex-gitarzysta i perkusista grupy Editors. Panowie pracowali w sklepie obuwniczym. Podobną karierę miał zresztą na koncie Kanye West, który pracował w salonie pewnej bardzo popularnej amerykańskiej sieciówki. Co ciekawe, oprócz muzyki, Kanye zajmuje się dzisiaj projektowaniem ciuchów. Dawne zawody gwiazd nie zawsze są więc do końca „dawne”.

Handlem zajmowali się też Freddie Mercury i Roger Taylor z grupy Queen. Freddie prowadził stragan na Kensington Market w Londynie, niedaleko swojego domu. Przyszłe gwiazdy handlowały tam dziełami początkujących artystów i używanymi ciuchami. Prowadzenie biznesu tak im się podobało, że muzycy nie zrezygnowali ze straganu nawet po premierze debiutanckiej płyty Queen.

Eddie Vedder z Pearl Jam też wie co nieco o handlu. Muzyk pracował na nocnej zmianie na lokalnej stacji benzynowej. Chociaż nie była to jego wymarzona praca, bo Eddie znacznie bardziej wolał grę na gitarze niż pilnowanie dystrybutorów. Nocami przyszły gwiazdor oddawał się więc swojej muzycznej pasji. Zapomniał tylko o monitoringu, dzięki któremu o przebiegu dyżurów dowiedział się szef Veddera. Domyślacie się, że Eddie długo tam już nie popracował?

Nieco bardziej rozrywkową robotę miał przed scenicznym debiutem Brandon Flowers. Co mógł robić młody chłopak w Las Vegas? Tak, pracować w kasynie. Na pracę muzyk jednak nie narzekał, bo Flowers przyznaje, że gdyby nic nie wyszło z The Killers, wróciłby do sali z ruletką. Na razie, na szczęście, nie musi tam zaglądać, przynajmniej nie w poszukiwaniu pracy, więc „Rien ne va plus”!

Sprawdźcie naszą recenzję najnowszej płyty The Killers

The Killers Wonderful Wonderful. Kłopocik z The Killers