Postanowiłem sobie, że o szóstym sezonie Gry o tron napiszę dopiero po finale, jednakże wczorajszy odcinek obudził we mnie tyle refleksji, że nie mogłem o nich nie wspomnieć.Tekst zawiera spojlery!

Jeszcze przed premierą twórcy zapowiadali, że tegoroczna seria będzie pełniła rolę wprowadzenia do zakończenia największej produkcji telewizyjnej wszech czasów. Były to słowa w pełni uzasadnione, bowiem dotychczasowe odcinki to potwierdzają oraz pozwalają na wiele spekulacji dotyczących finału. Mianowicie Daenerys Targaryen, która ostatnio zdobyła nowych sojuszników, według mnie wraz z końcem sezonu nareszcie wyruszy do Westeros albo Jon Snow, który zrzekł się tytułu Lorda Dowódcy i razem z siostrą oraz swoimi sprzymierzeńcami planuje przejęcie północy, by władza ponownie powróciła w ręce Starków. Jednak to właśnie we wczorajszym odcinku odczułem ten „początek końca” najmocniej. Wątek Brana, właśnie zaczął nabierać wiatru w żagle i przeniósł serial na zupełnie inne tory. Element podróży w czasie jest szokujący, ale zarazem twórcy stąpają po kruchym lodzie. Może zostać poprowadzony w ten sposób, że przyczyni się do licznych nieścisłości, chodź z drugiej strony ufam w George’a Martina. W końcu cały ten plot twist z Hodorem został przez niego wymyślony, kiedy kreował bohatera, a do tej pory nie udało mu się jeszcze pogubić we własnym świecie.

Z lekcji Trójokiej Wrony dowiedzieliśmy się, że Bran jest w stanie być jedynie obserwatorem przeszłości. Pojawiły się pewne wątpliwości w momencie, gdy w jednej z wizji Eddard Stark spojrzał na syna, chodź młody Stark rzekomo nie mógł w nie ingerować. Zdaję się, że wszystko się wyjaśniło wraz z dotknięciem Brana przez jednego z Innych podczas wizji. Mówi to nam, że nie jest on jedynie obserwatorem, ale i w pewnym stopniu może wpływać na dalsze losy. W tym przypadku warg będąc w przeszłości przejął kontrolę nad umysłem Hodora w teraźniejszości, co spowodowało, że, wtedy jeszcze nazywany, Wylis w pewien sposób połączył się ze swoją starszą wersją. Kontakt ten przyniósł katastrofalne skutki i przyczynił się do narodzin Hodora.

hodorWątek zaskakujący, jednym słowem zaserwowano nam niespodziewaną „Incepcje”. Uważam, że w Grze o tron nastąpiła niemała rewolucja i myślę, że zmieni ona całkowicie moje patrzenie na ten serial. Wydawałoby się, że to Jon Snow był największym zwrotem akcji, wszakże okazało się, że musi ustąpić Hodorowi. Ekipie odpowiedzialnej za serial należą się owacje na stojąco. Zaskoczyli nas nie tylko kolejną śmiercią ważnej postaci, ale i czymś zupełnie świeżym.

Zanim przejdę do kolejnego zwycięzcy odcinka warto zwrócić uwagę na inne interesujące zdarzenia, które zostały trochę przyćmione. Nigdy nie znajdowałem sympatii w sytuacji na Żelaznych Wyspach, ponieważ praktycznie stała ona w miejscu, a mieszkańcy tego jakże ponurego miejsca nie mieli wpływu na historię. Na szczęście w The Door nastąpiło głosowanie o nowego władce, na którym kandydowała Yara Grayjoy oraz Euron Grayjoy. Zwycięzcą został ten drugi co zapewne przyniesie ciekawe i burzliwe konsekwencje.

Daenerys pojawiła się tylko na chwilę nakazując Mormontowi by odnalazł lekarstwo na swoją chorobę. Zastanawiam się czy będziemy obserwować jego wędrówki czy może zniknie na kilka odcinków by powrócić znienacka cały i zdrów. Miałem teorie, że zostanie przy boku Matki Smoków, aż do swojej śmierci, jednak wszystko wskazuje na to, że czeka go „nieco” łaskawszy los. Zostając jeszcze w tutejszej lokalizacji intrygujące było wezwanie przez Tyriona i Varysa jednej z kapłanek Pana Światła by rozsławiała po mieście Daenerys. Najprawdopodobniej jej obecność przyniesie pewne problemy, w końcu dobrze wiemy do czego zdolni są fanatycy religijni. Spore wrażenie zrobiła na mnie jej wymiana słów z eunuchem. Po raz pierwszy zobaczyliśmy go z zupełnie innej strony. Znany ze swojego opanowania i pewności siebie Varys, tym razem został przejrzany i poczuł się bezsilnie w rozmowach, w których jest przecież mistrzem.

Kolejnym jasnym punktem odcinka była Arya, a właściwie przedstawienie teatralne, które oglądała. Poza wspomnieniem z początku serialu otrzymaliśmy szersze spojrzenie na zwykłych mieszkańców oraz poznaliśmy ich reakcje na te wszystkie mrożące krew w żyłach momenty. Świetny zabieg, gdyż w Grze o tron brakuje tego codziennego i zwyczajnego życia. Pomijając teatr Arya ponownie, po długim czasie, dostałą zlecenie na morderstwo. Być może wkrótce ukończy swoje szkolenie i opuści Braavos.

U Jona natomiast trwają przygotowania oraz planowanie obalenia Boltona. Cieszę się jak rozwinęła się postać Sansy na tle ostatnich sezonów. Już nie jest dziecinną dziewczynką, lecz po wielu doświadczeniach wie, jak wygląda prawdziwy świat i wcale nie jest taki kolorowy. Co najważniejsze stała się silniejsza przystosowując się do niego. Obecnie bierze aktywny udział w dyskusjach i stała się bardziej asertywna. Wychodzi na to, że już prawie całe rodzeństwo Starków wydoroślało, poza Rickon’em, chodź na razie nie wiemy jak wyglądała ewolucja tej postaci.

dzieci lasu

Obok śmierci i genezy Hodora najistotniejszym wątkiem odcinka jest historia Dzieci Lasu oraz pochodzenie Innych. Są to tajemnice skrywane od pierwszych sezonów a ich ujawnienie potwierdza, że jesteśmy już bliżej niż dalej finału sagi. Poznaliśmy prawdę, że Inni zostali stworzeni przez Dzieci Lasu by walczyć z ich zagrożeniem jakim byli Pierwsi Ludzie. Niestety armia żywych trupów obróciła się przeciwko ich stwórcom. Rozwiązanie jak najbardziej sensowne. Teraz znamy już przyczynę nieubłaganie nadciągającej wielkiej wojny. Wygląda na to, że wszystkie wątki powoli się ze sobą łączą oraz zmierzają ku konkluzji. Mam nadzieje, że już niedługo całe rodzeństwo Starków się spotka i odbuduje ich dawną potęgę. Szkoda, że chociaż jedno z Dzieci Lasu nie przetrwało i nie uciekło razem z Branem. Skutki jego obecności po drugiej stronie muru musiałyby być emocjonujące.

The Door jest zdecydowanie najlepszym odcinkiem sezonu i liczę że następnie nie będą od niego odstawać.

Wiemy dwie rzeczy. Po pierwsze, co może szokować, Hodor niestety nie zostanie królem Siedmiu Królestw. Po drugie, szczerze współczujemy tłumaczom Wichrów zimy z całego świata, którzy będą mieć arcytrudne zadanie w tłumaczeniu  „Hold the door = Hodor”. „Trzymaj drzwi = Trzywi”?

Autor - Michał "k-pax" Bisiorek

Od najmłodszych lat pasjonuje się komiksami. Radość znajduje nie tylko w ich czytaniu, ale od czasu do czasu lubi coś narysować. Miłośnik japońskiej kultury, dobrej literatury i wciągających seriali.

Sprawdź inne artykuły Michał "k-pax" Bisiorek