I znowu nastał ten czas. Co poniedziałek ponownie przenosimy się do krainy wiecznej zimy. Teraz emocje i oczekiwania związane z Grą o tron są jeszcze większe – w końcu do końca historii zostało już tylko 12 odcinków! Dlatego też niecierpliwi zasiadliśmy przed telewizorem już o trzeciej w nocy. Czy warto było zarwać nockę dla Gra o tron sezon 7?

Gra o tron sezon 7 – Dragonstone

Nowy sezon Gry o tron zaliczył spokojne otwarcie. Odcinek Dragonstone pozbawiony jest widowiskowych scen i nagłych zwrotów akcji. Twórcy skupili się na domknięciu starych i zarysowaniu nowowprowadzonych wątków, które dopiero zwiastują nadchodzące, epickie wydarzenia.

Daenerys Targaryen nareszcie powróciła z wieloletniej tułaczki po świecie do swojego domu – Smoczej Skały

Gra o tron sezon 7

Z mądrymi sojusznikami i z niezliczoną armią, Daenerys stanowi wielkie zagrożenie dla królowej Cerseri Lannister, której silna pozycja stoi pod znakiem zapytania. Brak sojuszników nie będzie jedynym problemem w walce o utrzymanie Żelaznego Tronu. Pojawiła się napięta relacja między Cersei a jej bratem Jaimem Lannisterem, która otwiera drogę do wielu spekulacji. Lord dowódca Gwardii Królewskiej nie jest już całkowicie oddany swojej siostrze – jak to było na początku – zaczyna mieć coraz poważniejsze wątpliwości, co do jej dużo bardziej szalonych metod. Seans pierwszego odcinka wskazuje na to, że pewne teorie fanów mogą okazać się prawdą. Jamie długo nie będzie wspierać swej siostry i być może stanie jej na drodze.

Nie do końca kolorowo jest też na Północy

Gra o tron sezon 7

Jon Snow pełni teraz władzę w Winterfell, jednak również Sansa znacząco angażuje w obecną politykę. Przez ostatnie wydarzenia bohaterka zmieniła się diametralnie i jej ambicję sięgają dużo dalej od tych zarysowanych przez jej poprzedni, dziecinny światopogląd. Widać ewidentny zgrzyt między rodzeństwem w planowaniu dalszych ruchów. Ciekawe, jak ta rozbieżność zdań we władaniu Północą wpłynie na ich dalszę relację. Fani serialu, jeszcze przed premierą, uważali, że może dojść do większych sprzeczek między bratem i siostrą, jednak, wydaje mi się, że raczej podzielą się swoimi obowiązkami, zamiast walczyć o władzę. Z powodu zbliżających się wydarzeń, Jon Snow będzie miał za dużo na głowię, by jeszcze sprawnie rządzić Północą. „Bękart” Eddarda Starka wyruszy w drogę do Smoczej Skały, a Sansa zostanie w Winterfell.

Zdecydowanie jedną z lepszych i bardziej satysfakcjonujących scen było szybkie ucięcie rozmowy Sansy z natarczywym Lordem Baelishem. Starkówna jak mało kto wie, jak okiełznać Littlefingera. Dzięki uczuciu jakim pała do niej mężczyzna, Sansa otrzymuje znaczne wsparcie wojskowe, jednak jak dalej rozwinie się ten wątek? Należy pamiętać, że Petyr Baelish jest nieprzewidywalnym człowiekiem.

Kończąc wątek „Winterfell”, chciałbym zwrócić uwagę na rozwój postaci Jona Snowa. W Dragonstone widać jak poznanie kultury dzikich wpłyneło na poglądy byłego Lorda dowódcy Nocnej Straży. Co wśród wielu może wzbudzać kontrowersje, Jon bez problemu obsadza do roli żołnierzy kobiety oraz dzieci. Jest to ciekawy punkt w ewolucji bohatera, jednak szkoda, że zapomniano o innym przełomowych momencie w jego życiu. Brakowało mi odniesień do zmarwychwstania Jona. Od kilku odcinków nie czuć, jakby tamto wydarzenie miało na niego jakiś większy wpływ, jednak liczę, że w najbliższych odcinkach powrócimy do tego tematu.

Poza Jonem i Sansą w pierwszym odcinku siódmego sezonu spotkaliśmy się i z innymi Starkami

Gra o tron sezon 7

Bran pojawił się zaledwie na chwilę byśmy wiedzieli, że powrócił zza drugiej strony Muru. Arya Stark natomiast dokonała zemsty na Freyach i ruszyła w dalszą drogę ku swej wendetcie. Była to arcygenialna scena,  która daje do zrozumienia, że Arya może być niemałym zagrożeniem nawet dla niepokonanego Góry. W międzyczasie pojawiła się  scena, w której swoje cameo otrzymał muzyk Ed Sheeran. Piosenkarz wcielił się w jednego z żołnierzy Lannisterów. Po udanym, lecz krótkim występie muzycznym, przeszliśmy do rozmowy między ciepło ugoszczoną Aryą oraz rycerzami. Odniosłem wrażenie jakby Sheeran wydawał się postacią wyrwaną z kontekstu, niepasującą do tego klimatu. Na jego widok na mojej twarzy rysował się ogromny uśmiech, co tylko wybijało mnie z opowiadanej historii. A scena przy ognisku była jednym z ważniejszych momentów dla Aryi. Do tej pory nienawidzila wszystkiego, co jest związane z Lannisterami. Widok zwykłych, troszczących się o swoje rodziny i mających swoje problemy żołnierzy bez wątpienia zmienił jej spojrzenie na swoich wrogów. Cała ta miła rozmowa mocno kontrastowała z mrokiem reszty serialu. Ciekawe jak rozwinie się ten wątek w kolejnym odcinku. Może tym razem nie będzie musiała sięgać po swój miecz?

Jednym z bardziej interesujących wątków w Grze o tron jest historia Sandora Clegane’a.

Postać ta trochę kojarzy mi się z Jamiem Lannisterem. Przeszedł on podobną drogę – od postaci, do której pałałem nienawiścią aż do jednego z moich ulubionych bohaterów.

Zauważcie, że w zasadzie przez wszystkie sześć sezonów Sandor, choć tworzy pozory bandziora, jest bardzo honorowym bohaterem. Nie zabija niepotrzebnie, nie gwałci i zwykle nie kradnie… To ostatnie zdażyło mu się jeden raz w czwartym sezonie, kiedy zabrał pieniądze mężczyźnie i jego córce, który podzielił się z Cleagane’m i Aryą jedzeniem. Ten wątek jest zresztą kontynuowany w tym odcinku, bo Sandor razem z paczką Berica Dondarriona przypadkiem nocuje w domu wspomnianej wcześniej rodziny. Tam Ogar odnajduje zwłoki swoich byłych ofiar złodziejstwa. Bohater czuje się winny i postanawia odprawić im godny pochówek.

To naprawdę niesamowite, że Sandor Cleagane dalej tworzy pozory i w oczach innych stara się być kimś innym.

Cały odcinek różni się trochę od tych poprzednich

Gra o tron sezon 7

Pomimo tego, że na ekranie nie wydarzyło się zbyt wiele, to wydarzenia te zostały przedstawione bardzo szybkim tempem. Szczególnie zabawna sekwencja opisująca codzienne obowiązki Sama Tarly’ego w Cytadeli. Był to szybki montaż przypominający bardziej kolejny odcinek Better Call Saul, niż Gry o tron. Oceniam ten pomysł bardzo pozytywnie, dobrze, że po tylu sezonach twórcy próbują nowych zabiegów narracyjnych.

Dragonstone bardzo przypadł mi do gustu. Był to dobry i szybko angażujący widza start dla kolejnego sezonu. Z niecierpliwością czekam na rozwój tych wydarzeń w następnym odcinku Gry o tron!

Autor - Michał "k-pax" Bisiorek

Od najmłodszych lat pasjonuje się komiksami. Radość znajduje nie tylko w ich czytaniu, ale od czasu do czasu lubi coś narysować. Miłośnik japońskiej kultury, dobrej literatury i wciągających seriali.

Sprawdź inne artykuły Michał "k-pax" Bisiorek