Choć próbowałem wiele razy… mi tej wojny przetrwać się nie udało. Będę próbował dalej, bo „This War of Mine” to jeden z najbardziej wciągających tytułów ostatnich lat. Co ważne – to polska gra, która zdobywa liczne grono fanów na całym świecie.

Temat konfliktów zbrojnych w grach komputerowych nie jest niczym nowym. Podejmowany był na setki sposobów. Gracze od lat chwytają w ręce broń i idą walczyć do cyfrowego świata o lepsze jutro. Producenci gier dają nam możliwość walki w dowolnej epoce i przetestowaniu swoich umiejętności na wybranych polach bitwy. Możemy zatem zmieniać bieg historii lub być wierni prawdzie, którą znamy z podręczników. Do dyspozycji mamy shootery, gry first person perspective, stategie. Dotychczas nigdy nie było nam jednak dane wcielić się w przedstawicieli ludności cywilnej, która siłą rzeczy zawsze wciągana jest w wojenną zawieruchę. Zatem jak przeżyć wojnę nie będąc żołnierzem? Podobno można…

1850129594

Końcówka 2014 roku należała do warszawskiego 11bit studios. Developerzy odpowiedzialni m.in. za serię Anomaly, która również okazała się wielkim przebojem, tym razem rzucili nas w sam środek konfliktu inspirowanego oblężeniem Sarajewa. Główne motto produkcji brzmi – „Podczas wojny nie każdy jest żołnierzem”.

Dla mnie ta produkcja ma dodatkowe znaczenie, bo pomogła spełnić mi specyficzne marzenie. Od dziecka chciałem zobaczyć swoje nazwisko w grze. Udało się. Byłem testerem tej produkcji, a swoje nazwisko znalazłem w napisach końcowych (tzw. creditsach). Stąd ten tytuł ma dla mnie wartość sentymentalną. Zanim napiszę więcej – proponuję obejrzeć trzy, fantastyczne zwiastuny, które pozwolą Wam lepiej wrzuć się w klimat.

This War Of Mine – zwiastun numer 1:

 

This War Of Mine – zwiastun numer 2:

 

This War Of Mine – zwiastun numer 3:

 

2710207-trailer_thiswarofmine_gameplay_20141030Przeżyć wojnę – zadanie wydaje się proste, wręcz banalne – zwłaszcza dla wytrawnego gracza. – „A bo to pierwszy raz?” – pomyśli weteran wojennych tytułów. W „This War Of Mine” nie jesteśmy jednak członkiem elitarnego oddziału, nie wcielamy się w postać wojennego herosa, który na śniadanie, obiad i kolację spożywa ołów popijając posiłek napalmem. Jesteśmy zwyczajnym, przeciętnym zjadaczem chleba, jakich wielu mijamy na ulicach, a naszym głównym celem jest przeżycie tego piekła. Każdą grę rozpoczynamy mając do dyspozycji trzy osoby. Każda z nich to osobny rozdział w całej historii, inny życiorys, a przede wszystkim różne umiejętności. Ktoś potrafi świetnie gotować, inna osoba jest doskonałym zwiadowcą, a jeszcze inna postać ma smykałkę do konstruowana urządzeń. Zaczynamy w kryjówce, złożonej z kilku pięter. Od samego początku musimy rozsądnie planować kolejne kroki, bo los nie jest przychylny. Na zewnątrz szaleją żołnierze oraz szabrownicy, a w przetrwaniu kolejnego dnia nie pomagają nam ani pogoda, ani chroniczny brak zapasów.

 

Zaczyna się kombinowanie. Budujemy łóżka, konstruujemy zapory i kuchenki, lustrujemy najbliższą okolicę w poszukiwaniu leków, surowców, jedzenia. W ciągu dnia jest czas na prace domowe, których celem jest zapewnienie minimum bezpieczeństwa naszemu zespołowi oraz w miarę godziwych warunków do życia, a w nocy ruszamy na łowy. Z czasem odwiedzamy coraz bardziej odległe miejsca – np. szpital. Musimy jednak pamiętać, że wychodząc z kryjówki, możemy w każdej chwili zginąć trafieni snajperską kulą lub stać się ofiarami bandziorów tudzież wciągniętych w tę rzeź cywili, dla których stajemy się wrogami. Każdy chce przeżyć.

 

This_War_Of_Mine_Artwork_02Kolejne dni to narastające problemy – kończące się zapasy, choroby, głód, rozpacz i dylematy moralne. Tak jak wspomniałem – kontrolowana przez nas drużyna to ludzie z krwi i kości, a nie wytrenowane maszyny do zabijania. Gra wciąga nas poprzez rozbudowany system wydarzeń losowych – a to do naszych drzwi zapuka dwójka dzieci proszących o leki, gdyż ich matka umiera, a to dołączy do nas kolejna osoba, a to naszą kryjówkę zaatakują bandziory i ograbią nas z zapasów raniąc lub zabijając kogoś z towarzyszy niedoli. Należy pamiętać, że jeśli nie pomożemy lub uczynimy komukolwiek krzywdę to po pewnym czasie „zjedzą” nas wyrzuty sumienia.

 

Grając w „This War Of Mine” naprawdę można poczuć się jak cywil uwięziony w środku oblężonego miasta. Klimat podkreśla oszczędna grafika oraz monotonna muzyka. Zaryzykowałbym stwierdzenie, że uczestnicząc w sesji, możemy wręcz dostać doła. Przeżywamy każde niepowodzenie oraz sukces, każde zwycięstwo oraz stratę, odczuwamy ból jeśli nie udaje nam się dotrwać do końca. Ten – jak w prawdziwym życiu – jest nieznany. Nie wiadomo czy wojna skończy się w ciągu 15, 30 czy 60 dni. Próbowałem przejść ten tytuł wielokrotnie. Na razie tej wojny nie udało mi się przeżyć, ale jeden z moich przyjaciół przetrwał. Zadzwonił do mnie, by to powiedzieć, a w głosie było słychać autentyczną radość. Niech to będzie podsumowanie tego tekstu i najlepsza rekomendacja. Wspomniał również, że dawno nie zarywał nocy grając w grę. Ponownie poczuł się jak nastolatek.
Radek Nałęcz – Restart

 

Autor - Radek Nalecz

Dziennikarz, prowadzący w radiu MUZO.FM, autor programu Restart

Sprawdź inne artykuły Radek Nalecz