Dlaczego Persona 5 może być grą dla Ciebie?

Nie przepadam za anime ani mangą. Japońskie erpegi specjalnie do mnie nie przemawiają, a jednak uwielbiam Personę 5. Może jest to też gra dla Ciebie?

Persona 5 czy warto?

Dlaczego zainteresowałem się serią Persona?

Japońska popkultura w moim mniemaniu przepełniona jest patosem. Nawet, gdy oglądam wspaniałe filmy od Ghibli Studios muszę „przestawić się” na inny sposób opowiadania historii. Inne motywy czy dziwne dźwięki wydawane przez postaci mogą łatwo odstraszyć zachodniego odbiorcę.

Chociaż że uwielbiam Spirited Away czy Księżniczkę Monnonoke, to granie w japońskie erpegi długo mnie odstraszało. Od zawsze słyszałem, że fabuła w jRPG jest często rewelacyjna, ale… umówmy się – gameplay nie zachwycał.

Tak się jednak złożyło, że gdzieś na początku 2014 roku stałem się posiadaczem konsoli PlayStation Vita. Pewnego razu po ograniu takich tytułów jak Tearaway czy Uncharted: Golden Abyss pomyślałem, że warto zobaczyć, jakie według internetu są najlepsze gry na tę platformę. We wszystkich toplistach miejsce pierwsze zajmowała japońska Persona 4: Golden.

Postanowiłem poszperać co to za produkcja. Na pierwszy rzut oka nie wyglądała jakoś specjalnie.

Dałem jej na szczęście szansę.

Kilkanaście minut z tą grą pozwoliło mi zakochać się w tym innym świecie. Persona 4 jest grą, której zdecydowanie poświęciłem najwięcej czasu na mojej Vicie.

Nic więc dziwnego, że Persona 5 była jedną z najbardziej oczekiwanych przeze mnie produkcji. Zdecydowanie nie zawiodła.

Inne doświadczenie

Coś co uderzyło mnie przy Personie 4 i co dalej robi wrażenie przy piątej odsłonie serii, to fakt, że są to zupełnie inne doświadczenia.

Granie przez lata w zachodnie gry przyzwyczaiło mnie do pewnych schematów opowiadania historii, a zwłaszcza mechaniki rozrgrywki. Kamera może być ustawiona z pierwszej, drugiej bądź trzeciej osoby, zwykle w podobny sposób. Produkcje AAA dzielą się na podstawowe gatunki i tak dalej, i tak dalej…

Świeżości do mojego menu gier wideo wprowadzają innowacyjne i często cudowne indyki. Tytuły niezależne potrafią wbudzić we mnie ciekawość, jak żadna inna produkcja od największych wydawniczych gigantów.

Udało się to też dokonać Personie.

W Personie 5 wcielamy się w ucznia japońskiego liceum, którego w przypływie pozytywnych emocji nazwałem pięknym imieniem Koshi Mazaki. Mogliście zobaczyć to na naszym Instagramie 🙂

Nasz protagonista w wyniku zadarcia z człowiekiem o wielkiej władzy, zostaje niesłusznie oskarżony o napaść i pobicie. Bohatera poznajemy, gdy przyjeżdża zamieszkać w Tokio, dokąd wysyłają go bliscy w obawie przed poprawczakiem.

Persona 5, jak żadna inna znana mi gra, potrafi otwarcie mówić o problemach społecznych naszego świata. Koshi, jako uczeń o powszechnej opinii kryminalisty, staje się osobą wytykaną palcami.

Gdy nasz bohater pojawia się pierwszego dnia w Shujin Academy, jego nowej szkole, od razu czuć, że coś tam jest nie tak. Choć nikt nie chce przyznać tego otwarcie, to pojawiają się głosy, że Kamoshida, powszechnie szanowany nauczyciel siatkówki, dopuścił się wielu złych czynów. Nikt jednak nie chce nic zrobić z tym, że Kamoshida wykorzystuje seksualnie dziewczyny w szkole oraz sabotuje inne drużyny sportowe, by jego oddział siatkówki święcił największe triumfy.

Całkiem szybko poznajemy Ryuji’ego, byłego członka drużyny biegaczy Shujin Academy, którego pasję zniszczył Kamoshida, stosując na nim przemoc „w obronie własnej”.

Mocną stroną Persony 5wspaniale napisani bohaterowie. Najpierw postaci wydają się być bardzo sztampowe i proste, ale po kilku godzinach gracz wie, że ma przed sobą postaci o wiele bardziej złożone, niż mogłoby się kiedykolwiek wydawać.

Inny gameplay

Coś, co jeszcze wyróżnia Personę na tle innych gier wideo, to fakt, że lwią część rozgrywki spędzimy… w szkole.

Drugim kluczowym aspektem gameplayu jest rozwijanie naszych więzi z przyjaciółmi. Po szkolnych zajęciach mamy czas na spotykanie się z ludźmi, ale też na doskonalenie naszej własnej postaci. Gdy wszyscy znajomi mojego Koshiego Mazaki byli czymś zajęci, często wysyłałem go do uczenia się lub wzięcia udziału w jedzeniu największego burgera w Tokio, by poprawić kolejno statystyki wiedzy i odwagi.

Nauką nauką, ale fabuła w Personie 5 obraca się wokół czegoś innego. Jak już wspomniałem w tej grze bardzo ważne jest zepsucie moralne społeczeństwa. Nasz bohater z pewnego powodu uzyskuje dostęp do tak zwanego multiverse. Okazuje się, że nasz świat jest jednym z wielu. Koshi Mazaki idąc razem z Ryujim do szkoły, przechodzi do jednego z tych wymiarów. Tam zamiast gmachu szkolnego znajduje się wielki zamek. Jest to Pałac Kamoshidy, część podświadomości nauczyciela siatkówki, gdzie ujawniają się jego wszystkie skrzywione pragnienia.

Koshi razem z Ryujim i innymi przyjaciółmi zyskuje moce Persony, umożliwiające im walczyć z Cieniami, zamieszkującymi w Pałacu. Bohater tworzy grupę Phantom Thieves of Hearts, mającej na celu „kradnięcie” serc przestępców, dzięki czemu właściciele Pałaców publicznie przyznają się do swojej winy.

Bardzo ciężko zwięźle opisać zawiłość systemu rozgrywki w tym tytule. Muszę jednak wrócić do tej „walki z Cieniami za pomocą Person”.

Cienie to… rodzaj potworów, przybierających różne formy. Nasi bohaterowie posiadają moce Persony. Pewnie zadajecie sobie teraz pytanie czym są te tytułowe Persony?

Gra tłumaczy to pojęcia jako „manifestacja psychiki człowieka„. Najłatwiej jest je porównać do Pokemonów. Nasz protagonista kolekcjonuje Persony, które posiadają różne moce, służące do walki.

Persony awansują z poziomu na poziom, zdobywając nowe umiejętności. Możemy też doporwadzić do fuzji dwóch lub trzech Person. Z fuzji powstaną lepsze Persony, jeśli dobrze wykorzystamy nasz poziom relacji z przyjaciółmi. Żeby być silnym w Multiverse, musimy rozwijać nasze relacje w prawdziwym świecie. Ta świetna mechanika sprawia, że „szkolna” część gry jest równie ważna, co ta „pałacowa”.

Potyczki z Cieniami są bardzo ciekawe i mocno wciągają. Każdy z naszych adwersarzy ma jakiś słaby punkt, dzięki czemu walka polega na odszukaniu go. Zwykłe Cienie nie sprawiały mi większego problemu, ale czasem musiałem kilka razy powtarzać bitwy z bossami, szukając odpowiedniej strategii. Całkiem wysoki poziom trudności wielce przypadł mi do gustu.

Czy Persona 5 może być grą dla Ciebie?

Dobrą zachętą dla Ciebie do wypróbowania Persony 5 może być to, że ten tytuł może spodobać się nawet osobom, które nie są największymi fanami japońskich erpegów. Warto poznać tę grę ze względu na wciągającą fabułę, inny gameplay niż w zachodnich produkcjach oraz pomysłowe mechaniki.

Nie dotarłem jeszcze do zakończenia tej przygody, ale po kilkudziesięciu godzinach mogę spokojnie wydać werdykt – jest to mój faworyt do tytułu gry roku. Dawno się tak nie bawiłem. Dawno się tak nie zachwycałem historią. Już dawno tak bardzo nie polubiłem bohaterów.

Jedynym mankamentem może być to, że gra nie została przetłumaczona na język polski. Mógłbym teraz powiedzieć, że jeśli ktoś nie zna dobrze angielskiego, to niech lepiej sobie odpuści… ale hej! To jest właśnie najlepszy sposób na uczenie się języka 🙂

Obrazki: wydawnictwo.techland.pl

Exit mobile version