Rival Sons – warto ich poznać. Cały czas zastanawiam się, co by mnie zachęciło do posłuchania konkretnych piosenek, gdybym szukając w sieci przypadkiem trafiła na blog z moim tekstem 😉 Fajne zdjęcie zespołu? Porównanie do jakiejś innej kapeli? A może zwykłe hasło „posłuchaj, bo warto”.

Żyjemy sobie z dnia na dzień, od kawy do kawy, w naszej pięknej krainie a gdzieś tam daleko na salonach w Nashville swoją czwartą płytę nagrywa grupa Rival Sons. Salony potężne a muzyka taka sama.
Rival Sons – czterech facetów z Kalifornii, którzy w 2008 roku postanowili założyć zespół. Zarośnięty Jay Buchanan na wokalu, z gitarą w ręku facet na wiecznych wakacjach – Scott Holiday, perkusją doskonale włada Michael Miley a za bas odpowiada Robin Everhart. Wszystko to składa się w całkiem konkretne.. hmm…”napierniczanie” 🙂 ale jakie przyjemne.
Głos Jaya strasznie wciąga do odsłuchiwania kolejnej piosenki, jest się po prostu ciekawym co faceci wymyśli na całej płycie. To kolejny zespół, w którym perkusista skradł me serce. Najchętniej porównałabym ich do… a zresztą obiecałam sobie, że nie więcej nie będę tego robić odkąd porównałam nowy kawałek Keane – Higher Than The Sun do klimatu ABBY :)Kapela ma na koncie 3 albumy: Before The Fire (2009), Presure & Time (2011), Head Down (2012). Aktualnie siedzą sobie w studiu i tworzą, czego kawałek możemy zobaczyć poniżej 🙂

Ja zaś poznałam ich w zupełnie innym, jak na mnie przystało spokojniejszym wydaniu. Kawałek Face Of Light totalnie zamieszał w moim muzycznym świecie. Jak się później okazało, nawet mocniejsze dźwięki przypadły mi do gustu. Bo piosenkom trzeba poświęcić więcej niż jeden raz. Posłuchajcie a znajdziecie. Miłego 🙂

Rival Sons @ facebook

MusicAxe

  • Anonimowy

    Wzięli to co najlepsze z najwspanialszej muzyki świata – rocka lat 70-ych, dodali własne pomysły, własną energię i talent – i efekt piorunujący. Tak jak powinno być – nie tylko "rock" ale też i "roll". Czekam na trzecią wizytę w Polsce.