Lucky Luke: Ballada o Daltonach i inne opowieści – recenzja

Lucky Luke Ballada o Daltonach i inne opowieści recenzja

Żeby spełnić pośmiertne życzenie swojego stryja, Daltonowie będą musieli zjednoczyć się z Lucky Luke’m.

Lucky Luke Ballada o Daltonach i inne opowieści recenzja

Ballada o Daltonach to animowany film z 1978 roku, stworzony przez GoscinnegoMorrisaTchernię, GruelaWatrinaRosenaDargauda. Twórcy postaci Lucky Luke’a, czyli Morris i Gosinny, postanowili zaadaptować tę historię w formie komiksu. Komiksowa Ballada składa się z 27 planszy, więc by album nie odstawał ilością stron od pozostałych, dodano do niego trzy inne opowieści.

Wcześniej recenzowane przez nas albumy Lucky Luke’a (Łowca Nagród, Jednoręki Bandyta, Jesse James, Dalton City) były około 50-stronicowymi, jednowątkowymi, zabawnymi historyjkami. Tym razem na 48 stronach albumu Ballada o Daltonach i inne opowieści przeczytamy aż cztery krótkie historie: tytułową Balladę, Ukochaną Jolly Jumpera, Rozróbę w Pancake Valley oraz Szkołę szeryfów.

Ballada o Daltonach (scenariusz Goscinny)

Ballada o Daltonach to najdłuższą opowieść tego albumu.

Bracia Daltonowie znów siedzą w więzieniu. Najniższy i najmądrzejszy z nich, Joe, na początku tej historii przeżywa atak złości, w którym  za wszelką cenę chce zabić Lucky Luke’a. Kilka kadrów później do braci przychodzi posłaniec, który informuje Daltonów o śmierci ich stryja. Gang dowiaduje się, że ostatnią wolą ich stryjaszka jest pozbawienie życia sędziego i przysięgłych, którzy go skazali. Istnieje tu jednak pewien haczyk – stryj wyznaczył Lucky Luke’a jako osobę, która ma potwierdzić wykonanie zabójstw.

Cała historia, podobnie jak w Dalton City, skupia się na prowadzeniu przez Lucky Luke’a bezkrwawej intrygi. Najszybszy rewolwerowiec Dzikiego Zachodu nie tylko stara się obronić wszystkie cele Daltonów, ale też próbuje sprawić, by bracia myśleli, że naprawdę z nimi współpracuje. Cała ta fabuła tworzy podłoże do zabawnych wydarzeń, z których znana jest ta seria.

Co wyróżnia Balladę o Daltonach na tle innych albumów o Samotnym Kowboju, to fakt, że narracja prowadzona jest tekstem ballady. Komiks rozpoczyna się sceną w salonie, gdzie pewien grajek wykonuje swoją pieśń o Lucky Luke’u i Daltonach, a potem, co jakiś czas, ów „trubadur Dzikiego Zachodu” przytacza nam akcję. Bardzo mi się to spodobało i myślę, że dzięki temu Ballada o Daltonach to trochę inna historia obrazkowa na tle poprzednich albumów z tej serii.

Nie będę ukrywał, że jest to zdecydowanie najciekawsza historyjka z tego komiksu. To jedyna opowieść w tym zbiorze którą napisał Goscinny. Czuć, że był on mistrzem w swoim fachu i inni scenarzyści nie potrafili tak dobrze wyczuć świata Lucky Luke’a jak Goscinny.

Ukochana Jolly Jumpera (Greg)

Ukochana Jolly Jumpera to miła, ale znacznie nudniejsza historia niż Ballada o Daltonach.

Jolly Jumper pewnego razu zaczyna zachowywać się bardzo dziwnie. Koń i przyjaciel Lucky Luke’a przestaje jeść i podchodzi do wszystkiego bardzo ospale. Sytuacja wymyka się spod kontroli kowboja do tego stopnia, że zaczynają chodzić od lekarza do lekarza, by znaleźć przyczynę złego samopoczucia Jolly Jumpera. Koniu nie pomoże jednak żaden uzdrowiciel, a… kto? Przekonajcie się sami 😉

Ukochaną Jolly Jumpera czytało się, jak zwykle przyjemnie, lecz zdecydowanie nie zaliczyłbym tej historii do listy najlepszych komiksów o Lucky Luke’u. Cała ta opowieść wydawała mi się bardzo oczywista i nieszczególnie zabawna. Czytając, przez cały czas miałem wrażenie, że gdzieś to już widziałem…

Rozróba w Pancake Valley (Morris)

Lucky Luke prowadzi dochodzenie, w którym ma ustalić, kto ukradł mu Jolly Jumpera. Krótka historyjka, opierająca się na poznawaniu kolejnych bohaterów, którzy mieli styczność ze skradzionym koniem kończy się bardzo zabawnym finałem.

Rozróba w Pancake Valley to sympatyczna lektura, którą cenię wyżej niż Ukochaną Jolly Jumpera. Szybka akcja i żartobliwy plot-twist na końcu sprawiły, że komiks bardzo przypadł mi do gustu.

Szkoła Szeryfów (Morris)

W mieście Dead Cattle Gulch znajduje się znana Szkoła Szeryfów. Jako że na 27. kurs łapania bandziorów nie zgłosił się żaden szeryf, placówka zwerbowała siedmiu nieudaczników. Gdy nikt nie potrafi nauczyć ich strzelać, pojawia się Lucky Luke, który ryzykując życiem, udowodni, że nawet z fajtłap można zrobić porządnych szeryfów.

Komiczna przygoda Lucky Luke’a w Szkole Szeryfów to bez dwóch zdań ciekawa historia. Jestem jednak pewien, że podobnie jak Ukochana Jolly Jumpera nie zostanie ona w głowach czytelników na długo.

Rysunki

Morris jak zwykle nie zawiódł, dostarczając nam porcję świetnych rysunków. Ilustracje, skupiające się bardziej na bohaterach niż na tłach, ogląda się bardzo przyjemnie i często dodają one walor humorystyczny do tych wszystkich historii.

Podsumowanie

Czuć, że w Balladzie o Daltonach i innych opowieściach to właśnie Ballada wybija się poziomem na pierwszy plan, a inne opowieści są… no cóż, zwykłymi innymi opowieściami. Może poza Rozróbą w Pancake Valley, która wydaje mi się naprawdę świetna.

Dziękujemy wydawnictwu Egmont za udostępnienie komiksu do recenzji 🙂

Maciek "Greadoit" Bisiorek

W wolnym czasie gra, czyta książki, ogląda filmy oraz seriale. Ma zdecydowanie za dużo wolnego czasu.