Michael, Franklin i Trevor to trzech głównych bohaterów GTA V. Gra po raz drugi z rzędu została wybrana grą roku. Istnieje szansa na powtórkę z rozrywki również w 2015, bo w tym roku ma pojawić się edycja na komputery PC. Prezentujemy Wam ludzi, którzy powinni otrzymać komputerowe Oskary za swoje pierwszoplanowe role w tej kultowej grze.

Rockstar Games to developer, który jest doskonale znany graczom na całym świecie za sprawą serii „Grand Theft Auto”. Od samego początku produkcja opatrzona tym szyldem wzbudzała kontrowersje. Główne z uwagi na dość cięty język oraz brutalność. Jedno jest pewnie – GTA nie jest grą dla dzieci, a raczej kinem dla dorosłych. Tak jest – kinem, bo kolejne części coraz bardziej przypominają wysokobudżetową produkcję rodem z Hollywood. W sieci można znaleźć film trwający ponad 7 godzin złożony z cutscenek, które możemy oglądać wykonując kolejne misje. Ogląda się je fantastycznie – zwłaszcza jeśli lubicie produkcje „Porachunki”, „Przekręt” Guy’a Ritchiego, „Wściekłe psy” Quentina Tarantino czy „Człowieka z blizną” Braina De Palmy. Już na pierwszy rzut oka widać inspiracje czerpane pełnymi garściami z tych produkcji przez scenarzystów GTA.

GTA V – Steven Ogg, Shawn Fonteno i Ned Luke (IGN)

W najnowszej części Grand Theft Auto śledzimy losy trzech głównych bohaterów – są nimi Michael, Franklin i Trevor. Pierwszy to bandzior na emeryturze, który postanowił zaszyć się w willi w bogatej dzielnicy w Los Santos. Franklin jest żółtodziobem, drobnym złodziejaszkiem, który marzy o tym, by stać się grubą rybą. Trevor to zepsuty do szpiku kości kryminalista, który niegdyś wiódł przykładne życie jako utalentowany pilot wojskowy.

W te role wcielili się kolejno – Ned Luke, Steven Ogg oraz Shawn Fonteno. Luke’a mogliśmy zobaczyć m.in. w serialu „Zakazane Imperium” (produkcja HBO) oraz w serialu „Prawo i bezprawie”. Steven Ogg również zagrał w serialu „Prawo i bezprawie”, ale również w produkcji „Brygada ratunkowa”. Shawn Fonteno grał m.in. w „The Wash”, czyli produkcji, gdzie wystąpili Dr Dre oraz Snoop Dogg. Z ciekawostek – Ned Luke, czyli Michael, przypomina w swojej komputerowej wersji innego aktora – Michaela Maddsena.

Michael z GTA V kontra Michael Maddsen. Podobni?

Całą listę płac możecie znaleźć TUTAJ. Oprócz aktorów znajdziecie na niej ludzi odpowiedzialnych za animację, efekty specjalne, kaskaderów, operatorów kamer, grafików, producentów dźwięku. Taka ilość osób zaangażowanych w produkcję tytułu nie powinna już nikogo dziwić, bo zarówno nakłady finansowe oraz ekipa producencka tworząca gry klasy AAA swoją liczebnością dorównuje (a często przewyższa) ekipy filmowe.

GTA V – oficjalny artwork z gry

W tym poście nie mam zamiaru rozpisywać się o samych zasadach zabawy, prezentować rozliczne możliwości stworzone w cyfrowym mieście, bo to wszystko osoby zainteresowane tematem wiedzą (lub same odkrywają). Moim celem jest zainteresowanie Was warstwą fabularną, wspomnianymi cutscenkami, które są esencją tej produkcji. To właśnie one – sposób w jaki zostały wyreżyserowane, napisane i zrobione nadają klimat oraz charakter całej produkcji.

Nie są to filmy wrzucone na siłę, ale element, który sprawia, że do tytułu chcemy wracać i spędzamy przy nim długie godziny. Choć póki co wskaźnik w moim GTA V wskazuje jakieś 25% przejścia gry (a gram dość intensywnie), to mam wrażenie, że sporo już widziałem, a intuicja podpowiada mi, że o wiele więcej jest przede mną. Zastanawiałem się ostatnio nad moimi ulubionymi momentami i prawdę mówiąc jest z tym kłopot.

Ciężko jest wybrać te najlepsze. Sama gra wypełniona jest pierwszorzędnymi dialogami – jeśli wierzyć źródłom – scenariusz do gry zajmuje 3500 tysiąca stron. Odpowiedzialni za niego byli Dan Houser oraz Rupert Humphries. Podobno palce krwawiły im od stukania w klawisze podczas prac nad scriptem. Dla porównania scenariusz filmu pełnometrażowego zajmuje zwykle od 70 do 120 stron scenariusza. Aktorzy, scenarzyści, producenci, dźwiękowcy, fachowcy od motion capture, reżyser wykonali zatem tytaniczną pracę, by wszystko doskonale zagrać i by całość się uzupełniała.

GTA V – oficjalny artwork z gry

Nie bez powodu gra zbiera same laury nie tylko wśród krytyków, ale przede wszystkim wśród graczy. Wracając jednak do tych ulubionych chwil z pewnością na łopatki rozłożyła mnie historia niewiernej żony Michaela, który pewnego dnia odkrywa jej romans z trenerem tenisa. Zemsta jaką obmyśla Michael wpędza go w kolejne kłopoty, bo jak się okazuje trener z niejednego pieca chleb jadł. Inna scenka – misja, której celem jest rozprawienie się z właścicielem LiveInvader, czyli parodią Facebook’a. Genalna jest postać Trevora, który miesza z błotem swoich popleczników – m.in. Wade’a. Fajne są też cutscenki z Chińczykami. Moim numerem jeden na liście jest moment, w którym syn Michael’a daje ojcu mocnego skręta. W wizji pojawiają się małpy, Obcy oraz psychodeliczny lot nad miastem. Genialne. Zresztą sami zobaczcie:

Czy to wszystko? Oczywiście, że nie. Nie wspomniałem przecież o całej masie fantastycznych dialogów, które prowadzą ze sobą bohaterowie tej pokręconej gry (piszę w sensie pozytywnym) w trakcie tzw. „dojazdu” na miejsce misji. Tu moim faworytem jest rozmowa Trevora i Franklina, w której ten pierwszy opowiada o swojej trudnej relacji ze starym przyjacielem Michaelem. To historia małej księżniczki (a jest nią Trevor), która została oszukana przez złego człowieka, który złamał jej życie. Urocze prawda? Zwłaszcza gdy mówi o tym facet, który bezlitośnie rozprawia się z każdym kto stanie na jego drodze.

GTA V – oficjalna strona gry

I to wszystko jeśli chodzi o moje wrażenia z gry. Pamiętajcie, że codziennie jest ich więcej. Naprawdę dawno żadna produkcja nie wciągnęła mnie tak bardzo jak GTA V. Nowością wprowadzoną w edycji przeznaczonej na konsole nowej generacji jest tryb FPP (first person perspective). Akcja obserwowana z oczu głównego bohatera to zupełnie nowe doświadczenie dla osób, które obcowały z poprzednimi częściami. Sam nie jestem wielkim fanem tego trybu, ale akurat w tej grze nie przeszkadza, a wręcz cieszy oko.

Fajnie jest przecież popatrzeć z perspektywy kokpitu samolotu do akrobacji, helikoptera lub myśliwca. Oczywiście kamerę możemy dowolnie przełączać, a Rockstar nie skazał nas na „jedyny, słuszny widok”.Uwaga! Poniżej link do pełnometrażowego filmu złożonego z cutscenek GTA V. Włączacie na własną odpowiedzialność, bo znalazło się w nim mnóstwo spoilerów.

Autor - Radek Nalecz

Dziennikarz, prowadzący w radiu MUZO.FM, autor programu Restart

Sprawdź inne artykuły Radek Nalecz