Najnowszy serial Netflixa – Stranger Things – zbiera same najlepsze opinie. Dziwnym trafem redaktorce serwisu naTemat, zupełnie się on nie podoba… Oczywiście, każdy ma inny gust i to zupełnie normalne, że ktoś może mieć inną opinię. Zadziwia jednak fakt, że pani Barbara Kaczmarczyk zrecenzowała całą serię po obejrzeniu tylko jednego odcinka…

Po pierwszym odcinku powiedziałam „nie”” Stranger Things recenzja

Netflix

Każdemu zdarza się rozpocząć nowy serial i poprzestać na pierwszym odcinku, bo początek wydaje mu się nudny. Jednak wydanie opinii na temat całego sezonu powinno być poparte głębszą lekturą całego dzieła. Zwłaszcza na tak popularnej stronie internetowej, przez tak szanowaną recenzentkę.

Przy oglądaniu serii trzeba pamiętać, że nie każdy epizod może trzymać bardzo wysoki poziom. Czasem początek jest słaby, czasem środek, a czasem końcówka. Historia w serialach trwa przynajmniej kilka godzin, więc to chyba oczywiste, że trudno napisać scenariusz, naładowany ciągłymi zwrotami akcji.

Jedną z największych zalet Stranger Things jest fabuła, rozpędzająca się z odcinka na odcinek. W pewnym momencie widz wkręca się w klimat serialu i chce oglądać odcinek za odcinkiem tej świetnej przygody . Poznawać i przeżywać wszystkie losy grupy młodych bohaterów.

Naprawdę warto, a nawet trzeba, dać szansę Stranger Things.

(…) to, że w serialu nachalnie wykorzystywane są największe hity lat 80-tych, jest już w złym guście

Netflix

Z całych sił próbuję zrozumieć o co właściwie Pani chodzi. Najpierw napisała Pani, że muzyka jest mimo wszystko dość współczesna, trochę dziwna, a potem, że w serialu wręcz nachalnie wykorzystywane są hity z lat 80.

Rozwiązanie tej zagadki może być banalnie proste – najwyraźniej nie zrozumiała Pani, że fabuła Stranger Things dzieje się w latach 80. Pojawienie się muzyki z tego okresu jest jak najbardziej zrozumiałe. W końcu czego miała słuchać młodzież w tamtych latach? Prędzej na kasetach nagrane było Foreigner, Joy DivisionThe Clash czy Taylor Swift, Rihanna albo Justin Bieber? 🙂 Nie wiem co jest Pani bliższe.

To jeszcze przez chwile o tych latach osiemdziesiątych. W następnym zdaniu swego tekstu pisze Pani, że (…) na zdjęcia nałożony jest odpowiedni filtr, który nachalnie przypomina nam, że mamy do czynienia z latami 80„. Sam nie zauważyłem filtrów, w moim odczuciu sposób prowadzenia kamery, scenografia i stroje bohaterów doskonale oddawały klimat tamtych lat i tyle.

I uwaga! Nic nie jest tu zrobione na siłę! W rzeczywistości jedynym powtarzającym się motywem muzycznym było „Should I Stay or Should I Go?” i gdyby obejrzała Pani jeszcze ze 3 – 4 epizody, zrozumiałaby Pani dlaczego. Ta piosenka jest bardzo ważnym elementem całej historii.

O dalszym rozwoju fabuły dowiedziałam się już z Wikipedii

Stranger Things

To, że w ogóle pisze Pani o historii serialu jest czymś niewyobrażalnie słabym. Zwłaszcza, że wszystko co Pani wie o fabule (czyli o scenach z pierwszego odcinka), jest opisywane bardzo płytko i ironicznie.

Po opisie fabuły wprowadzającego epizodu, pisze Pani, że aby być w stanie obdarować nas ten „świetnym artykułem”, musiała sięgnąć Pani do Wikipedii – najbardziej zaufanego i profesjonalnego źródła wszystkich redaktorów.

Rozumiem, że recenzja, jak czytam w „Pani Wikipedii”, to krytyczne lub pozytywne omówienie (w tym przypadku) serialu, opierające się na subiektywnych doznaniach, wydobytych w widzu, przez obcowanie z dziełem. Tylko trzeba chyba najpierw obejrzeć serial, zanim zacznie się cokolwiek o nim pisać! Stranger Things recenzja.

Na szczęście daje Pani dużo okazji do śmiechu, bo zdania typu Oczywiście, jak zwykle w kiepskich filmach, zaczyna padać deszcz., sprawiają, że uśmiech nie może mi przez kilka godzin zejść z twarzy. Muszę Pani powiedzieć, że czasem kiedy idę ulicą i zaczyna padać deszcz, to zaczynam się czuć, jakbym grał główną rolę w kiepskim filmie albo był postacią w Pani felietonie.

(..) widz karmiony jest kiczem, złymi dialogami i kiepską grą aktorską.

Stranger Things

Pominę już, opisywany przez Panią rozwój akcji, wzięty z Wikipedii i przejdę od razu do kilku kłamliwych stwierdzeń.

Po pierwsze – czy Stranger Things było kiczowate? Przy pierwszym odcinku rzeczywiście mogłoby się tak wydawać, bo zniknięcie Willa Byersa było po prostu dziwne i my, jako odbiorcy najnowszych filmów i seriali odzwyczailiśmy się od tajemniczych zagrań ze strony reżyserów. Zwykle wszystko dziś jest podane na tacy, a tutaj uwalnia się nasza wyobraźnia.

Po drugie – jak może Pani w ogóle powiedzieć, że w ośmiu odcinkach serialu, cały czas słuchaliśmy złych dialogów, skoro obejrzała Pani tylko jeden epizod? Gdyby tak nie było, to wiedziałaby Pani, że dzięki dialogom w Stranger Things tworzy się wyjątkowa chemia między postaciami, a rozmowy Mike’a, Dustina, Lucasa i Nastki są tak świetnie napisane, że aż trudno nie parsknąć śmiechem.

Po trzecie – seriale Netflixa mają to do siebie, że casting przeprowadzony jest na niezwykle wysokim poziomie. Ta zasada również sprawdza się w tej serii. Dosłownie każdy aktor idealnie pasuje do roli, a najlepiej spisują się dzieciaki! Po prostu wow. Millie Brown, wcielająca się w Jedenastkę, gra na takim samym poziomie, co dorośli aktorzy i jest po prostu niesamowita. Ciekawi mnie jaką karierę filmową przyniesie jej przyszłość.

Co do Winony Ryder i jej powrotu do ról pierwszoplanowych – jako rozstrzęsiona matka, na skraju załamania nerwowego, wypadła fenomenalnie! Nie miała ciągle pustego spojrzenia, jak to Pani opisała, a wręcz przeciwnie. Jej twarz co chwila przedstawiała inne emocje. Na przestrzeni sezonu widać ewolucję postaci od przestraszonej i bojącej się o losy dziecka matki do zdeterminowanej kobiety, walczącej za wszelką cenę o prawdę i swojego syna.

Reasumując – Stranger Things to naprawdę rewelacyjny serial z świetną historią, błyskotliwymi dialogami i dającymi się lubić postaciami. Kocham każdy fragment tej przygody i nie mogę się doczekać, kiedy będziemy mogli powrócić do Hawkins, by przeżyć kolejną, tajemniczą opowieść.

Pani Kaczmarczyk życzę bardziej profesjonalnego podejścia do tematu, bo pisanie recenzji serialu, bez jego obejrzenia, jest zwyczajnie słabe. Być może nie potrafię jeszcze jako młody człowiek pisać tak dobrze artykułów, jak Pani, jednak staram się pisać o tym, co rzeczywiście widziałem, czytałem, słyszałem.

Jeśli chcecie przeczytać cały tekst pani Barbary Kaczmarczyk, to zajrzyjcie Stranger Things recenzja Barbary Kaczmarczyk .

Stranger Things Music From The Netflix Original Series



Autor - Maciek "Greadoit" Bisiorek

W wolnym czasie gra, czyta książki, ogląda filmy oraz seriale. Ma zdecydowanie za dużo wolnego czasu.

Sprawdź inne artykuły Maciek "Greadoit" Bisiorek