300 – recenzja komiksu

300

Frank Miller jest twórcą, którego komiksy okrzyknięto mianem kultowych. Ciężko znaleźć osobę, która nie zetknęłaby się z dziełami tego słynnego amerykańskiego artysty, chociażby w postaci świetnie przyjętych adaptacji filmowych. Obok głośnych tytułów takich jak Sin City czy Powrót Mrocznego Rycerza stoi niedawno wydany przez Egmont komiks 300.

300 jest dziełem monumentalnym w każdym calu!

Pod koniec lat 90. ukazała się pięciozeszytowa miniseria, która mocno wyróżniła się na tle popularnych amerykańskich komiksów. Oszczędna narracja oraz olśniewające ilustracje dały jasno do zrozumienia, że czytelnik nie trzyma w rękach kolejnej historyjki obrazkowej, lecz dzieło sztuki w pełnym tego słowa znaczeniu. Na uwagę zasługuje również   nietypowy format wydania. Dzięki rozłożeniu kartek poziomo, a nie pionowo, na jednej stronie mieszczą się dwie plansze. Tworzy to piorunujący efekt. Dzięki niemu przed otwarciem książki, czuć było, że jest to coś epickiego. W ten sposób wydanie stało się pewną formą sztuki i pozwoliło oddać cały charakter opowieści Franka Millera – wyniosłej, pełnej patosu i bohaterskich idei historii o poświęceniu spartańskich wojowników w walce ku wolność całej Hellady. Zawsze odnoszę wrażenie, gdy nieraz spoglądam na półkę dumnie prezentującą 300, że jest to coś zupełnie niezwykłego. Komiks zaprojektowany jest z pomysłem, gdzie każdy element, od wydania do samej historii, pełni istotną rolę.

300

„Przechodniu, powiedz Sparcie, tu leżym jej syny, wierni jej prawom do ostatniej godziny”

300 obrazuje wszystkim dobrze znaną z lekcji historii bitwę pod Termopilami. Oczywiście Frank Miller nie stworzył komiksu mającego dogłębnie przedstawić cały konflikt. Od faktów jest on raczej daleki. Scenarzyście zarzucano właśnie częściową niezgodność z prawdziwą historią, jednak oskarżenia te nie miały większego znaczenia. Za pomocą słynnej legendy Miller chciał przekazać opowieść o heroicznych postawach, przyjmowanych przez ludzi w czasie zagrożenia ich państwa i wartości. Opowieść o poświęceniu i walce do samego końca, pomimo znajdowania się na straconej pozycji, kiedy szala zwycięstwa leży po stronie nieprzyjaciela. Jest to jeden z najpiękniejszych motywów przewijających się w tekstach kultury. Czytając 300 do głowy przychodzi całe mnóstwo innych tak poruszających scenariuszy, jak chociażby Obrona Westerplatte czy Bunt Satsumy, napisanych przez samo życie. Cieszyć się tylko można, że w dużej mierze dla współczesnego człowieka są to treści nieaktualne. Należy jednak te opowieści kultywować i zakorzeniać w ludzkiej pamięci.

Dla mnie komiks Franka Millera ma być takim amerykańskim odpowiednikiem Chansons de geste. Dosadnie mówi o ideałach wzorców wojowników w momencie ich największej próby. Jednak pomimo tego, że oko na zgodność historyczną jest trochę przymykane, w komiksie świetnie przedstawiono surowy charakter Spartan. Obserwujemy ich niezwykłą hardość, wytrzymałość oraz nienawiść na chwilę słabości poszczególnej jednostki. Miller świetnie przedstawił wojowników ze Sparty poprzez dialogi, które oddawały ich zwięzły, lakoniczny styl mówienia. Do tego wspominany jest rygorystyczny trening, jaki musi przejść każdy mężczyzna, którego idea jest snuta w opowieści Diliosa o młodym królu Leonidasie.

300Kolejna kooperacja Franka Millera z kolorystką Lynn Varley na długo zapadnie w pamięci czytelnika. Surowy ołówek Millera połączony z mrocznymi, ponurymi barwami Varley sprawia, że komiks czyta się znacznie dłużej niż przewiduje niewielka liczba kilkudziesięciu stron. Mistrzowsko ukazano brutalną walkę pomiędzy siłami Persii a Grekami. Barwy użyte w komiksie odzwierciedlają parność klimatu oraz brud spowodowany długimi, wyczerpującymi wędrówkami Hellenów. Właściwie każda plansza zasługuje na oprawienie i powieszenie na ścianie. Celem ilustracji nie jest jedynie zobrazowanie fabuły, a jej dopełnienie. To w głownej mierze dzięki nim komiks 300 zasłużył na miano kultowego.

300 Franka Millera i Lynn Varley jest pozycją, która powinna się znaleźć na półce każdego fana komiksów. Robi wrażenie na czytelniku dzięki poruszającej i genialnie zilustrowanej historii oprawionej w pięknym wydaniu.

Dziękujemy wydawnictwu Egmont za wysłanie egzemplarza do recenzji 🙂

Michał "k-pax" Bisiorek

Od najmłodszych lat pasjonuje się komiksami. Radość znajduje nie tylko w ich czytaniu, ale od czasu do czasu lubi coś narysować. Miłośnik japońskiej kultury, dobrej literatury i wciągających seriali.